grudzień 9, 2008

Przewidywanie jest trudne…

“Przewidywanie jest trudne, zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości” miał powiedzieć Niels Bohr. Bardzo to lapidarnie i trafnie ujmuje ogromną trudność w przewidywaniu co się teraz będzie działo na świecie.

No bo tak – w Stanach Zjednoczonych kryzys gospodarczy, ludzi masowo zwalniają z pracy, inflacja postępuje i co więcej to co robi FED to “dodrukowanie” (w cudzysłowiu, bo tylko drobna część dolarów istnieje w formie fizycznej) jeszcze więcej dolarów zaś towarzysz Obama planuje “wielkie roboty publiczne” czyli ogólnie rzecz ujmując więcej socjalizmu. Tradycyjni ekonomiści ze szkoły Austriackiej twierdzą, że to wszystko musi się zawalić z wielkim hukiem i USA czeka wielki kryzys. I patrząc na to ekonomicznie mają rację. Pytanie tylko na ile zmienia sytuację to, że choć Chiny produkują już prawie wszystko to jednak gros profitów zgarniają amerykańskie firmy pod markami których ta produkcja się odbywa i które sprzedają to po co całym świecie. Albo jak ma nastąpić krach kraju, który nadal dysponuje najsilniejszą i najbardziej technologicznie zaawansowaną armią na świecie na którą od lat wydaje więcej niż jakikolwiek inny kraj na świecie? I czemu dolar teraz znów rośnie kiedy powinien właśnie pikować w dół? Ostatnie drgawki czy odbicie od dna?

Niektórzy uciekają od dolara do euro i pokładają nadzieje w Unii Europejskiej. Sami amerykanie chcieliby mieć tak jak jest w Szwecji czy Niemczech – po to sobie wybrali socjalistę Obamę. Ale Unia to kolos na glinianych nogach, obciążony ogromną ilością mniej lub bardziej zbędnych i głupich regulacji.

A przecież pieniądze to nie wszystko, ekonomia to nie wszystko. W tle za tym wszystkim mamy na przykład kwestie demograficzno-religijne. Biali mieszkańcy Europy Zachodniej wymierają podczas gdy islamscy imigranci rozmnażają się w tempie podwajającym ich liczebność w ciągu jednego pokolenia. Co więcej, biali porzucili swoją religię, przyjezdni i ich dzieci trzymają się islamu i to czasem bardzo ortodoksyjnie. Realna całkiem jest groźba, że za kilka dziesięcioleci – a może wcześniej – zamiast UE będzie kalifat – czyli dla nie znających tego słowa państwo muzułmańskie. Z shariatem i całą resztą. Na tym tle USA wygląda dużo lepiej, wciąż więcej tam dzieci niż w Europie. Ale czy tak będzie dalej pod prezydentem Obamą i planowaną przez organizację ironicznie nazwaną Planning Parenthood masową kampanią proaborcyjną? Czy będzie dalej przy wszystkich siłach, które robią wszystko by w społeczeństwach Zachodu rozwalić jak tylko się da rodzinę , ostatnio z pomocą promowania wszelkiej maści zboczeń?

Problem demografii dotyka także Rosji. Jej ludność też się zmniejsza. To jej słabość, której świat nie widzi. Z drugiej jednak strony Rosja jest bogata w zasoby naturalne, ma nadal silną armię i – co jest jej największą przewagą – inteligentne, zdeterminowane kierownictwo w osobie ex-kagiebisty Putina i jego kolegów. Nie ograniczają ich wybory czy krytyka społeczna, mogą planować na 20 lat do przodu i te plany realizować. I widać, że stawiają na odzyskiwanie przez Rosję siły i pozycji. Walnęli pięścią w stół w Gruzji i wszyscy zwiali z podkulonymi ogonami – to ich raczej zachęci do tego, by ćwiczenie to powtarzać.

Z drugiej strony Rosja graniczy z Chinami. Chinami, które rosną i puchną nie tylko ekonomicznie, ale i militarnie. I stają się coraz bardziej agresywne wygrażając właściwie całemu światu poza USA kiedy coś im nie pasuje. Olimpiadę dostali i nikt nie pisnął słówkiem, że coś jest tam nie tak. Obrońcy praw człowieka z Francji czy Anglii woleli pałować swoich własnych obywateli, którzy w geście protestu utrudniali drogę olimpijskiego znicza niż podpaść Chińczykom. A Chińczycy zdecydowanie wiedzą co robią i także działają i planują z ogromnym wyprzedzeniem, równie nieskrępowani co i Rosja. Czy Rosja się ich nie obawia? Co oni knują, bo w końcu ich też nie staje się mniej?

A przecież w tym szerokim przeglądzie ledwo tknąłem świata. Są przecież jeszcze Indie – równie ludne jak Chiny, równie ambitne, również uzbrojne po zęby także w broń nuklearną, za to dużo bardziej wolne i przedsiębiorcze. Jest Afryka, gdzie Chiny wypierają byłe kolonialne potęgi pchając się gdzie popadnie i skąd ostatni biali wieją z Afryki Południowej zamieniającej się powoli w kolejny murzyński bantustan z przemocą na ulicach, skorumpowaną administracją i kulejącą gospodarką. Jest cała Ameryka Południowa, różnorodona od bardzo liberalnie zachodniego Chile bo Wenezuelę która wyciąga rękę do Rosji co otwiera nowy ciekawy rozdział w polityce. Jest cały świat krajów islamu, który od dawna systematycznie przygotowuje się do czasu kiedy ropa się skończy i trzeba będzie żyć z innych usług.

Gdzieś w tle pozostaje problem zasobów naturalnych, energii i klimatu który podobno się zmienia ale tak naprawdę nikt nie wie czy z powodu ludzkiej działalności ani także czy jakakolwiek ludzka działalność może tu coś zmienić.

W tej sytuacji próby przewidzenia co będzie za rok są z góry skazane na niepowodzenie. Ciężko przewidzieć co będzie za miesiąc. Odczytywanie trendów z kursowych wykresów czy też wróżenie na podstawie historii jest równie zawodne. Świat jako układ czy system opuścił stany stabilne i stał się niestabilny i kompletnie nieprzewidywalny. Zapewne skończy się to bolesnym przesileniem po którym będzie nowy stan stabilny, nowy układ na XXI wiek.

Jak marnie na tym tle wyglądają nasi politycy? Jaką możemy mieć nadzieję, że przeprowadzą Polskę przez ten sztorm, który widać na horyzoncie?

grudzień 8, 2008

Tańce szalonych idiotów

Ludzi do pisania motywują różne rzeczy. Mnie np. motywują mdłości, czyli tak zwany odruch wymiotny. Tym razem jest on połączony z osłupieniem, bo takiej szopki jak celebra rocznicy nadania Lechowi Wałęsie pokojowego Nobla jak żyję nie widziałem. Wszyscy się zjechali począwszy od byłego komunistycznego genseka Gorbaczowa przez Sarkozy-ego po Dalaj Lamę żeby oddawać cześć naszemu mędrcowi.

Robi to wrażenie jakiegoś zbiorowego amoku lub pomieszania zmysłów. Człowiek żenująco mały i prymitywny, zwyczajny prostak pokroju Leppera, który nie umie sklecić trzech zdań poprawnie w języku ojczystym (że nie wspomnimy o znajomości jakichkolwiek języków obcych) a zarazem nadęty bufon i megaloman, któremu się wydaje, że jest pępkiem świata jest fetowany jakby tym pępkiem naprawdę był! Element surrealistyczny wprowadza tutaj Dalaj Lama kadzący naszemu mędrcowi “duchowo” – jak na oświecony umysł najwyraźniej doświadcza wyjątkowo mało wglądu w rzeczywistość. Od tego wszystkiego jak słusznie zauważył niezrównany Stanisław Michalkiewicz się Wałęsie już zupełnie pomiesza w głowie i naprawdę już święcie uwierzy w swoją wspaniałość i wielkość. 

Ja mam jednak wrażenie, że to całe groteskowe wydarzenie wpisuje się pięknie w jakieś ogólne szaleństwo metodycznie ogarniające nasz świat. Media (głównie te internetowe) donoszą o kolejnych poziomach głupoty i absurdu, w całym zachodnim świecie wypełzają zboczeńcy i domagają się “praw”, a do tego dzieci (cudzych) i przywilejów w czym wspomagają ich firmy meblarskie i kolorowe magazyny, ze słowników usuwa się wzmianki o chrześcijaństwie, służby specjalne szykują się do grzebania obywatelom po dyskach twardych i mózgach zaś służby socjalne podglądają ich w łóżkach

Tymczasem za chwilę ostatecznie posypie się gospodarka USA a światu grozi wtedy chaos, wojna i głód. Jednak całe tabuny idiotów póki co bawią się, jak kto może – albo na fetach i rautach jeśli są z wyższych sfer albo po prostu gdzie popadnie, jako dajmy na to szeregowi australijscy zboczeńcy.

Byłoby to śmieszne, gdyby nie to, że w tym żyjemy.

listopad 24, 2008

Nie pchaj palca między drzwi

Prezydent Kaczyński dał się ostrzelać “nieznanym sprawcom” w Gruzji, a konkretniej w Osetii. Do tego mówi się, że owi “nieznani sprawcy” to wojska rosyjskie lub im posłuszni osetyjscy separatyści. Kaczyński nawet stwierdził, że on to “poznał po głosie” a jak się okazało sam się zgodził na niebezpieczną wyprawę do Osetii żeby “sprawdzić czy rosjanie przestrzegają zawieszenia broni“.

Zaczynam się bać, że nasi włodarze naprawdę doprowadzą kraj do kolejnego rozbioru. Jedyni kretyni grzecznie robią wszystko co każe Merkel, inni idioci drażnią Rosję. A do tego wszyscy razem popierają likwidację polskiej niepodległości w ramach EUtopi. Jak to jest, że Kaczyński jest gotów się narażać na ostrzał dla wolności Gruzji, ale nie jest w stanie się narazić na krytykę “partnerów unijnych” dla niepodległości Polski? Przecież to zakrawa na kpinę!

I dla jasności czym innym było pakowanie się tam przez Kaczyńskiego kiedy była wojna – to było odważne i w ogóle, ale wtedy jeszcze Ameryka Gruzję popierała i w ogóle “wspólnota międzynarodowa” Rosję potępiała. Ale teraz sprawa jest jasna – Rosja wygrała, Gruzja jest jej strefą wpływów a Amerykanie pod Barakiem “Tuskiem” Obamą raczej nie będą tam naciskać. Niemcy też sobie odpuścili. Po co my mamy w tej sytuacji pchać palec między drzwi? Czy ktoś się zastanowił co by było, gdyby Kaczyńskiego zastrzelili na przykład? Co mielibyśmy zrobić? Wypowiedzieć Rosji wojnę? Co właściwie Rosja by miała nawet zrobić: przeprosić: “No popał nam pad kałasza, tak ubili, nu izwinitie”? 

Ja Ruskich nienawidzę i uważam, że są największym zagrożeniem dla Polski i Europy. Nie wiadomo czy można się z nimi normalnie dogadać – i nie mam tu na myśli zwykłych ludzi, tylko zimnych kagiebistów Putina i koleżków. Ale oddajmy im sprawiedliwość: działają z sensem i systematycznie dla dobra swojego kraju. I mają prawo się teraz wściec. Zwłaszcza, jeśli to istotnie nie rosyjscy żołnierze strzelali do Kaczyńskiego tylko jacyś gruzińscy przebierańcy, bo jedyni którzy mogą na tym skorzystać to właśnie gruzini. Czy nie postanie w głowach Putina i kompanii pomysł, że trzeba coś zrobić z tą Polską bo z nią tylko problemy? Czy przypadkiem nie znajdą przychylnego ucha w Berlinie? Oj, zapłacimy my za tę nieustającą głupotę naszych “mężyków stanu”.

Nota bene gruzinów mi żal, ale co poradzić: nie powinniśmy się byli teraz w to mieszać. Nie wyciągajmy Amerykanom rozżarzonych węgli z rosyjskiego pieca. Niech się sami w to bawią, bo nie miejmy złudzeń: jakby co to oni pierwsi porzucą nas bez mrugnięcia okiem. Zrobili to już raz w Jałcie, zrobią i następny jak będzie trzeba. Zwlaszcza jak idiotycznymi zachowaniami będziemy się dodatkowo narażać i pchać między rozgrywki wielkich. Jak się wielcy biją i urządzają sobie drobne przykrości to ostatnia rola jaką warto grać to pionka w takich przekomarzaniach. Wielcy się dogadają, pionki się rozdepcze.

listopad 20, 2008

Obrzydliwości ciąg dalszy

Niestety, muszę się znów pobabrać w smrodzie jaki wnoszą harce pedo-aktywistów. Jak wyczytałem w sieci za “parę roku” wybrał sobie jakiś kolorowy szmatławiec dwóch sodomitów podobnież żyjących razem od bardzo dawna – Raczka i Szczygielskiego. Sciema jest oczywiście jasna i oczywista – nie ma mowy, żeby to naprawdę ludzie na nich głosowli, więc to jest taka polit-poprawna manipulacja żeby rozmiękczać Polaków przed następnym etapem – czyli tym co się dzieje w USA. A w USA zboczeńcy manifestują na ulicach (bijąc chrześcijan jak się jacyś trafią) domagając się nazywania swoich związków “małżeństwami” by następnie zacząć porywać z pomocą aparatu państwowego sieroty by tworzyć iście szatańską karykaturę małżeństwa. Co też się i już dzieje w bardziej ogarniętych tym szałem krajach, jako to Hiszpanii czy Holandii.

To odwołanie do Szatana jest nieprzypadkowe. Któż jak nie ten zły duch może pchać tych biednych ludzi w taką stronę? Komuż jak nie jemu się to przysłuży dostarczając kolejnych tysięcy dusz do piekła? Ale oczywiście ludzie w to kompletnie nie wierzą, myślą, że można robić co się chce bo Boga nie ma, a jak jest to daleko, a w ogóle to on wszystkich kocha, wszystkim wybacza i generalnie kochajmy się wszyscy, najlepiej właśnie w sposób zboczony bo z tego dzieci nie ma, a jak wiemy z dzieci to tylko zbędna emisja CO2 do atmosfery naszej Gai.

Najbardziej wkurzające jest, że ludzie nie widzą oczywistych sprzeczności całej tej akcji. Np. jeśli przestajemy się umawiać, że małżeństwo to związek jednej kobiety z jednym mężczyzną to dlaczego niby tylko pary zboczeńców mamy chwalić i uznawać? Dlaczego nie trzech? Dlaczego nie grupki? Grupki dowolnej liczby ludzi płci dowolnej? Czy nie widzą, że jedynym sensownym wyjaśnieniem utrzymania ograniczenia do “par” jest to, żeby stworzyć właśnie karykaturę małżeństwa wołąjącą o pomstę do Boga? Nie, nie widzą! Nie widzą, m.in. dzięki takiej pozornie niewinnej propagandzie jak podtykanie nam związków różnych zboczonych pań i panów pod nos na każdym kroku od magazynu IKEA do szmatławców klasy Gali.

Do tego opiera się to wszystko na kłamstwie. Jeśli nawet naprawdę Raczek i Szczygielski żyją sobie razem od 10 lat to nie stanowi to prawdy o życu cierpiących na homoseksualizm. W istocie jest ona zupełnie inna – wystarczy poczytać rzetelne opracowania naukowe (jedno, drugie). Ulegający temu strasznemu zboczeniu dewastują swoje życie psychiczne, swoje zdrowie a przede wszystkim zmieniają swoje życie w pasmo cierpień nasyconych wypaczonym seksem i ryzykują wieczne potępienie (nb. strona Szczygielskiego pokazuje co go fascynuje już od razu – nie podaję linka, jak kto ciekaw takich atrakcji to sobie może sam znaleźć). To straszne, że społeczeństwo zamiast pomagać tym ludziom walczyć ze źródłem problemu (zaburzonymi skłonnościami) wpycha ich coraz głębiej w ten właśnie problem. Przy okazji budując karykaturę rodziny i szukując drogę Złu do rozprawy z rodziną właśnie – fundamentem tegoż społeczenstwa.

Przykre, bo dzięki takim wybrykom jak “para roku” widać iż nadchodzi czas na Polskę. Nasza jedyna nadzieja w Kościele. Ale czy TW-Biskupi znajdą w sobie dość sił by ryzykując choćby medialne prześladowanie (tzn. że będą o nich w TVN mówić jeszcze gorzej niż teraz) powiedzieć jasno czym jest ta kampania i wezwać naród do stawienia jej czoła?

ps. Nota bene ciekawe jaki miało wpływ zboczenie Raczka na kształt magazynu Playboy kiedy redagował jego polską edycję? Czy to nie przypadek, że obecnie media lansują kobiety, którym natura poskąpiła wdzięków a ścisłe diety pozbawiły tak miłych oku krągłości upodabniając je do chłopców?

listopad 19, 2008

Rodzinne wiadomości z Ikea

Wpadł mi w ręce darmowy magazyn IKEA FAMILY LIVE, gdzie firma reklamuje się przedstawiając kilka szczęśliwych rodzin oczywiście mieszkających w upstrzonych poskładanymi z płaskich paczek meblami IKEA. Już pierwsza rodzina jest dość dziwna – “Mężczyzna i chłopiec” głosi tytuł i opisuje jakiegoś pana (l. 37) mieszkającego z synem. Przez bite kilka stron artykułu nie pada słowo “matka” i odnieść można wrażenie, że pan Sune kupił sobie syna też w IKEA. No ale dobra, myślę sobie, może mama mu umarła i o tym wstyd mówić w reklamówce. Następna rodzina – jakiś pan mieszka z żoną i bratem na łodce. Wygląda to na pływający slums, ale im się wyraźnie podoba.

Ale już następna “rodzina” wygląda na pierwszy rzut oka dość dziwnie. Zdjęcie przedstawia dwóch uśmiechniętych panów przy stole. Jak się okazuje ta “rodzina” to dwóch sodomitów mieszkających razem. Artykuł wspina się na wyżyny groteski – “Nie planujemy dzieci” mówi radośnie jeden z panów. Brzmi to zabawnie, gdyby nie ponura rzeczywistość, gdzie w niektórych państwach pozbawia się biedne sieroty szansy na normalne życie oddając je do takich “rodzin” (i jeszcze nazywając to “adopcją”). Więc w sumie chwała panom, że “nie planują” porywać cudzych dzieci. Ale wbrew pozorom to jeszcze nie jest szczyt groteski tej rodziny, bo ta rodzina jest trzyosobowa. Ten trzeci (oczywiście – facet) to… duch mieszkający w tym domu. Trudno ustalić czy oni naprawdę go tam widzą czy to tylko taka metafora – po tym można się spodziewać wszystkiego. Ciekawe, jakie meble IKEA najbardziej lubi duch?

Owszem, w reszcie magazynu jest kilka rodzin normalnych. Ale czy cholerne marketodroidy muszą być aż tak postępowe, żeby zawsze wciskać wszystkimi możliwymi kanałami “alternatywne modele rodziny” czyli zboczeńców, ludzi zastępujących sobie dzieci psami i tak dalej? Ja wiem, że marketingowcy są często głupi ale czy aż tak tępi? Czy nie mają przynajmniej jakiegoś zdrowego odruchu przyzwoitości? Wkurza mnie to, że nawet w takim niewinnym głupawym pisemku musi się wciskać cholerne postempactwo i polityczna poprawność.

Tak czy siak czegoś się można z tego pisemka dowiedzieć. Ze mianowicie 52% gospodarstw domowych w Europie ma zwierzęta a 25% rodzin ma dzieci. No cóż, tylko czekać aż wyznawcy Mahometa zapewnią tym nielicznym dzieciom soldną islamską edukację. Jakoś oni nie mają watpliwości co to jest rodzina albo jaka jest wartość dzieci.