Niedawno pisałem o fenomenie “Śląskości” stawiając w skrócie tezę, że nie chodzi w tym o żadne przywiązanie do mikro-ojczyzny, żadne mniejszości narodowe tylko o to, że ludzie zwyczajnie mają dość III RP. Mają dość państwa, które im przedstawiane jest jako Polska, a które ich tylko utrudnia okrada, dusi kretyńskim prawem i na wszelkie inne sposoby nie wywiązuje się z elementarnych obowiązków wobec obywatela.
Potwierdzenie tej tezy przyszło szybciej niż się spodziewałem. Jak się dowiedziałem z forum Rebelya.pl powstał Ruch Autonomii Mazur. Jest on próbą przeniesienia na grunt tamtejszy “doświadczeń” Ruchu Autonomii Śląska właśnie. Czytam sobie artykuł o tymże ruchu w Gazecie Olsztyńskiej i znajduję tam taki fragment:
— Będziemy chcieli rozmawiać z Litwinami, Rosjanami i Niemcami. Tylko oni zapewnią nam rozwój. — mówi Roman Koziatek.
Czyż trudno o lepszą recenzję dla państwa niż gdy jego obywatel uważa, że rozwój jego miastu czy regionowi mogą zapewnić tylko inne kraje? I który to obywatel zakłada w tym celu secesjonistyczny ruch?
Zastanawiające czy nam się w ten sposób nie zaczyna objawiać zarys scenariusza rozbiorowego, o którym pisze od pewnego czasu pan Stanisław Michalkiewicz. Jak tak dalej pójdzie to się okaże, że – być może poza jakimś kadłubkiem w okolicach Krakowa i Warszawy – nie ma żadnych Polaków, że zostali tylko Ślązacy, Górole, Kaszubi i Mazurzy – i że w związku z tym państwo polskie nie ma sensu. Czy więc V rozbiór dokona się rękami samych obywateli, którzy tak będą mieli dość państwa przedstawianego im jako polskie, że rozłożą je sami z ulgą na kawałki?