Krótki przejazd samochodem po okolicach podmiejskich wczoraj pozwolił mi zaobserwować, że mało kto wywiesił polską flagę z okazji 11 listopada czyli Święta Niepodległości. Smutne. Można się retorycznie zastanawiać czy aby naród, który dzień swojej niepodległości ma w większości w głębokim poważaniu w ogóle na takową zasługuje. Porównajmy to sobie z 4 lipca – wszędzie flagi, dosłownie wszędzie, do przesytu. A tu generalnie ogólne désintéressement by wyrazić się dyplomatycznie.
Rozmowa z tubylcami też nie pociesza – co zaprząta ich głowy? Uroczysta gala, to czy zaproszoną na nią TW Bolka czy też nie (wszystko to TV i radio i portale relacjonują z przejęciem), co jedzono i co o tym mówił Kaczor Donald.
Żałosne.