Po krótkiej i spektakularnej akcji, która zdemaskowała Kaczmarka jako bezczelnego kłamcę jego nocny rozmówca Ryszard Krauze (“Rysiek K.” – warto przeczytać) spadł z pierwszych stron gazet. Spadł, jak się wydaje, także z wyżyn polskigo biznesu. Nagle ogłoszono, że sprzedał swoją firmę nieznanej wcześniej firmie Asseco Polska. W oświadczeniu Krauzego rozesłanym do prasy i pracowników pełno jest podkreśleń, że najważniejsze, że firma pozostanie polska.
Niemal jednocześnie dowiadujemy się, że biskup Dziwisz (niegdyś sekretarz Papieża) spotkał się z tymże Ryszardem Krauze w Rzymie. Rzecz jest zabawna, bo wydawało by się, że z podejrzanymi biskupi się nie spotykają poza granicami kraju – jak rozumiem Dziwisz był w Rzymie zupełnie przypadkiem i całkiem przypadkowo znalazł się tam wtedy Krauze. I do tego jeszcze podobno nie rozmawiali o sprawach prywatnych – to o jakich rozmawiali?! O interesach??
W tym kontekście zabawnie brzmią tłumaczenia, że Dziwisz spotyka się z każdym. Sam Dziwisz ujął to jeszcze lepiej: “Jestem kapłanem i każdy może do mnie przyjść, jak do Chrystusa” (źródło). Każdy? Doprawdy? Ciekawe, czy ze mną też by się spotkał
Ale mniejsza z tym – wszystko to razem robi się co najmniej ciekawe. Czemu Krauze akurat teraz chciał porozmawiać z Dziwiszem? Czemu Dziwisz się na to zgodził? I czemu nagle Krauze sprzedaje wszystko firmie, o której mało kto słyszał skoro podobno jest całkowicie niewinny? I czy nawet drobny wrok za fałszywe zeznania (ile by mógł dostać? rok w zawieszeniu?) uzasadnia sprzedanie firmy budowanej oficjalnie przez Krauzego od 20 niemal lat? O co tu chodzi?
Robi wrażenie, że swoją doraźną akcją obliczoną jako kontra na bezczelne kłamstwa Kaczmarka Kaczyńscy ruszyli coś siedzącego dużo głębiej. Jak dla mnie wyjaśnienie tych wydarzeń jest takie: Prokom reprezentuje interesy jakiejś grupy, zapewne związanej z peerelowskimi służbami. Nie jest i nigdy nie był prywatną firmą Krauzego. W chwili kiedy okazało się, że Krauze jest zbyt widoczny postanowiono odsunąć go dla bezpieczeństwa innych i całego przedsięwzięcia. Być może grupa obawiała się tego, co ew. “Rysiek” mógłby powiedzieć na przesłuchaniu? Może obawiał się tego on sam?
Grupa dba o swoich ludzi, więc napewno dostał jakąś część pieniędzy z oficjalnie swoich udziałów. I z pewnością będzie sobie spokojnie żył za granicą, może wykonując jakieś nowe zadania. O ile oczywiście będzie milczał.
Pytanie tylko co ma z tym wspólnego Dziwisz?
9 komentarzy
październik 4, 2007 o 11:04 am
To przeceież PROSTE.
Prokom nigdy nie był firma KRAUZEGO! “Wielki płatnik” administrował przedsięwzięciem “Grupy trzymającej władzę”.
Podobnie było z GAWRONIKIEM i jego siecią kantorów…
Z tym, że jak zaśmierdziało, to GAWRONIK uparł sie ze to jego… I skończył w pierdlu.
“Wielki płatnik” jest rozsądny, ratuje dupę i majątek. Zatem robi manewr, i skompromitowany PROKOM, przestaje istnieć.
Lecz zabawa toczy się nadal…
Ech… to tylko takie moje literackie…
Serdecznie pozdrawiam
październik 4, 2007 o 12:09 pm
Jasne. Ale co tu robi Dziwisz?
październik 4, 2007 o 2:03 pm
literatura podpowiada:
“wielki płatnik” jak się nie myle zapłacił za dom Wojtyły ???. Dziwisz jest mu potrzebny by ratować dupę.
Sądzę, że tylko o to chodzi. By sie ułożyć poprzez Dziwisza – mały wyroczek, etc…
Ale to literatura….
pozdrowienia
październik 4, 2007 o 2:08 pm
Czyżby “grupa trzymająca władzę” nie miała mniej rzucających się w oczy łączników od biskupa?
październik 4, 2007 o 4:22 pm
Też słyszałem o tym domu Wojtyły. Chodziło o kwote miliona dolarów. Załatwiał to oczywiście Dziwisz.
Kupiła dom “jakaś firma”.
Nie wiem wiecej.
październik 5, 2007 o 10:00 am
“Krauze to jeden z najbogatszych polskich biznesmenów. Jego majątek zgromadzony m.in. w spółkach giełdowych szacuje się na kilkanaście mld zł. W zeszłym roku kupił on i nieodpłatnie przekazał Kościołowi rodzinny dom Wojtyłów w Wadowicach.”
z: http://www.tvn24.pl/0,1523190,wiadomosc.html
październik 5, 2007 o 10:09 am
wolnosciowiec,
jak sie wydaje “gtw” /grupa trzymająca władzę/ ma scyzoryk zwany Ziobro na gardziołku. Zatem okręt ten zaczyna nabierać wody, wówczas szczury… Łapią co swoje i …
Powiedzmy sobie jasno, na przestrzeni wieków matactwa kościoła były wielkie. Za odpowiednie pieniążki, czy inne “usługi” można było wiele. /Np załatwić rozwód…/
“Gtw” robi co może by ośmieszyć Kaczyńskich i Ziobro. Po prostu boją się.
Zdumiewające jest że Dziwisz spotkał sie w takiej sytuacji z Krauze. Widać milion dolarów to kwota za jaka można zaryzykować autorytet swój i kościoła.
Ale to tylko literatura…
październik 5, 2007 o 10:19 am
[...] W. Skaczkiewicz – Niech staną przed nami nago! « EMOTY – Jeżeli WAM słów brakuje… :) Dziwisz i Krauze /wspólny obiadek?/ październik 5th, 2007 KLIKNIJ TU I POWIEDZ CO O TYM MYŚLISZ [...]
listopad 4, 2007 o 5:11 pm