Pierwszy post, więc wypada się przywitać. Blog zakładam, żeby na bieżąco móc komentować wydarzenia polityczne. Pod pseudonimem, bo w sumie w czasach histerii medialnej ciężko się ujawniać z takimi poglądami jak moje.
Owa medialna histeria polega głównie na tym, że wszystko absolutnie co mówi Kaczyński (którykolwiek) lub w ogóle ktokolwiek poza Tuskiem, Kaczyńskim i ich dworakami jest z założenia niegodne wzmianki. W towarzystwie młodych wykształconych ludzi można jedynie nucić pod nosem w takt tego co powie Żakowski lub pajace z TVN24 “Szkiełko i oko”. A w takim towarzystwie się obracam, niestety.
Ja sam Kaczyńskich i PiSu nie popieram, ale mierzi mnie wymywanie rozsądku przez kretyńskie emocje. Zwłaszcza, że owe emocje owi dziennikarze pobudzają w jakimś interesie. Bezstronność mediów to mit. Nie da się ukryć, że istnieje układ, wszyscy wiedzą jak wiele największych firm zdobywało kontrakty a ich właściciele majątek. Owi właściciele zresztą wywodzą się w dużej części z byłych PRL-owskich słub, partii i jej okolic.
Nie da się ukryć, że Polską przez długi czas dzięki “zasługom” arcykretyna Michnika rządzili postkomuniści do spółki z tymi, których oni sami wcześniej dopuścili do stołu (okrągłego, zresztą). W 1990 r. było nie do pomyślenia, że szuje pokroju Kwaśniewskiego, Millera czy Oleksego będą w wolnej Polsce odgrywać jakąkolwiek rolę a co dopiero być premierami, prezydentami czy ministrami. Niestety, okazało się, że to nie wolna Polska, ale przeżarte komunizmem truchło, w którym większość ludzi to Polactwo popierające takie właśnie szmaty w wyborach.
Nie ma dwóch zdań, że Niemcy patrzą na Polskę krzywo a w Rosji odradza się carat w nowej, wrednej postaci. Nie da się ukryć, że Unia Europejska trzesczy w szwach i nie jest tym obszarem wolnego handlu, którym miałem nadzieję że będzie. Przeciwnie, coraz bardziej zmierza ku USRE (Unii Socjalistycznych Republik Europejskich) – albo rozpadowi. Liczenie, że dobra Angela osłoni nas swoją piersią przed ruskim imperializmem to mrzonki. Liczenie, że Francuzi zechcą umierać z Gdańsk to idiotyzm.
Wrzeszczenie na Kaczyńskich, że podnoszą te sprawy nie powoduje, że one znikną. Owszem, oni się biorą za to nieudolnie i po lewacku, bo inaczej nie umieją. Przynajmniej coś jednak próbują z tym robić, zamiast w ramach tak reklamowanego przez PO “spokoju” udawać, że problemu nie ma i nabijać sobie kabzę na państwowych kontraktach.